











VM - 75%
Anjaneyulu was bad since the first to the last minute of it...
Rate - 0,1
VM - 0%
Bhandra was good! I finally liked Meera :) And we have this Fashion fella, Arjan Bajwa. I liked the second half, although is much pathetic and sad. Again fab Prakash, I adore the way how the picturize all characters, everything was clear, not that complicated as usual. And the narration, whith a 'hole', actually - quite fresh idea.
Rate - 4+
VM - 75%
Baladoor was not bad at the beginning but later I lose the point. WOW, Super Star Krishna :P Anushka was fine, Ravi also. I think this movie is eqal to Krishna and I don't know why one flopped at boxoffice and another was a super-duper hit...
I loved Subbaraju look there: [^^]
Rate - 2--
VM - 25%
Anyway, I use to like Ravi nowadays :)




I've tried to tolerate Ravi Teja but he gives me a headache. Seriously. I just can't watch him.
ReplyDeleteCo do Baladoora i Krishny to proste - telugowie kochają CrazyStarowego Raviego a w Baladoorze był bardziej stonowany i mniej szalejąco-komediowy. No i Brahmi nie był w nim drugim hirołem:P (znów telugowe gusta).
ReplyDeletelapetitediva, I shared the same feeling after Krishna but later I started to like him.
ReplyDeleteMariolu, czuję się zaszczycona Twoją obecnością tu^^
Oba filmy były zue, jak dla mnie. Bardzo zue. Ogólnie mam awersję do Vinayaka, ten człowiek to masakra. Widziałam 6 czy 7 jego filmów i żaden się nawet na przemiał nie nadawał. Najlepsze jest to, że dla mnie jego najlepszym filmem pozostaje Yogi, który był największym flopem w jego reżyserskiej karierzę :P I teraz boję się, co on spieprzył w tym adurs, że się tak podoba.
Znaczy 4+ to jest zue?? Aha:D
ReplyDeleteA za Yogiego to się Vinayakowi należy ban na robienie filmów do końca życia:/ Tak schrzanić taki dobry kannadysjki pomysł, tfu!
tja, skopjowałam ocenę dla Bhandry, sori :)
ReplyDeleteA widziałaś oryginał? Ja się boje Sivaraja, wolę już Puneeta, więc omijam szerokim łukiem :P
This comment has been removed by the author.
ReplyDeleteOczywiście, przecież inaczej bym się na niego nie powoływała:) Znaczy wiedziałam już po Yogim, że coś jest nie tak, ale dopiero po oryginale wiem dokładnie co:)
ReplyDeleteI po tym filmie bardzo polubiłam Shivraja:)
This comment has been removed by the author.
ReplyDeleteOn mnie zraził do siebie Zakochanym Satyą, brr.
ReplyDeleteAle tak się zastanawiam, coby nie spróbować oryginału obejrzeć :)
Satyą to się można zrazić i do kina kannada w ogóle:P Całe szczęście, że zaczynałam od lepszych rzeczy:)
ReplyDeleteI właśnie w taki sposób się zraziłam :P Ale na szczęście za trzecim razem natknęłam się na fajną Gaalipatę i jestem na zerze :)
ReplyDelete